Bałtycki bursztyn w moim domu

Dorosłe życie sprawia, że każdego dnia musimy podejmować decyzje. Niekiedy trudne,ale nikt nie obiecywał, ze będzie łatwo. Nawet nikt przed tym nie ostrzegał. Cóż, taka kolej rzeczy. Kiedy wyprowadziłam się z domu, miałam wrażenie, jakby u ramion wyrosły mi skrzydła. Życie na własny rachunek wydawało mi się czymś ekscytującym. Wreszcie sama, bez pouczających rodziców i rozkrzyczanego rodzeństwa.

Bursztynowy samorodek

surowy bursztynUdało mi się okazyjnie kupić dom. Ponad stuletnia posiadłość wygląda niczym z horroru, ale ja lubię takie klimaty. Potrzebny był remont, wymiana dachu i okien. Mimo tych niedogodności, zakochałam się w nim niemal od razu. To miejsce z duszą. Moja wyobraźnia podpowiadała mi najróżniejsze opowieści: kto tu przed laty mieszkał, czym się zajmował, a nawet jak umarł. Pewnego dnia podczas śniadania, dostrzegłam obluzowaną deskę, a pod nią surowy bursztyn. Moje oczy ze zdziwienia stały się okrągłe niczym spodki. Natychmiast postanowiłam zająć się cennym kamieniem. Moja głowa była pełna myśli, lecz wiedziałam, że nie czas na bujanie w obłokach. Prędko udałam się do mojego ojca, który interesuje się geologią. Okazało się, że to bursztyn bałtycki samorodek. Cała rodzina podziwiała niecodzienne znalezisko. Skąd się znalazł w moim domu? Nie wiadomo. Zostawię w spokoju tę kwestię. Patrząc na intensywną rdzawą barwę bursztynu, skłaniam się ku myśli, że tylko on zna tę tajemnicę, która nam – śmiertelnikom jest niedostępna. I tak niech zostanie.

Uwielbiam tajemnice kryjące się w zakamarkach starych domów. Takie historie często pełne są ludzkich dramatów, ale także małych i dużych radości. Wszelkie znaleziska zawierają ducha tamtych minionych lat. Kto wie, co jeszcze kryją stare deski mojego domu… Czasem lepiej zostawić duchy przeszłości w spokoju.

O Autorze: Ewa Czarnecka